Can you fall in love with Rome? Pt.1

wersja po polsku znajduje się poniżej 🙂

Rome – an eternal city that lives even at night, and on every step, history connects with the present. However, can you fall in love with Rome? Is Rome really just as magical as in Woody Allen’s movie? The answer isn’t so clear cut. Rome is beautiful and magical, but like every city it has its pros and cons. Today I will talk about both. I will give you some tips on how to get around to the coliseum and how to feel the Italian atmosphere.

We devoted the first day of our visit to visiting Rome, and the second day was spent visiting the Vatican and searching for the Italian atmosphere.

 

Coliseum in front of and in inside – Koloseum z przodu i wewnątrz

Constantine Arc – Łuk Konstantyna                  Palatine – Palatyn

We started the day with a visit to the symbol of Rome, the Coliseum. There unfortunately was an unpleasant surprise, lots of scammers. Some were pushing selfie sticks, others bottled water, others tours of Rome but the worst were those who seemed like they didn’t have anything, but they bugged passers-by and asked „Hey, where are you from?” When you replied, you became their victim and before you knew you had a bracelet on your hand, obviously not for free. However, compared to those from Milan, they were not too intrusive and understood „No, thank you”. (You can read about pullers from Milan here) Sometimes I felt great pity for them, especially those who carried heavy water bottles. Italy can’t cope with the migration crisis, and this place is an example. 10 years ago when I was in Rome, the city was peaceful, you could take pictures without worrying about anyone attacking us and forcing you to take an overpriced selfie stick or a bracelet, etc. Let’s return to the Coliseum. Unfortunately, the queue for tickets is huge and the queue to collect tickets bought online isn’t much shorter. Standing isn’t a problem by itself (at least for me) but it’s the scorching sun that makes it bad. But you can avoid it. Just go a bit further where there is a ticket office to the Roman Forum and buy one single ticket to the Roman Forum, the Palatine hill and the Coliseum. The cost is 14 euros, but if you present your ID you can get a 50% discount for young people from the EU. We managed to buy tickets without standing in the line. This way the  queue to enter the Colosseum is much shorter and instead of 3 hours standing in the queue, it takes 15-30 minutes. 🙂

Altar of the Fatherland – Ołtarz Ojczyzny                Pantheon – Panteon                                    

After Coliseum, the Roman Forum and Palatine hill we went on a further walk towards the Venetian Square and the Altar of the Fatherland. It is the perfect place to see what the traffic on the road looks like. It is characterized by a lack of rules, and the pedestrian is just a mere insect. Crossing the street may result in loss of life or health. There is a very easy way to the Pantheon from there, but I recommend turning into the streets, because in one of them you can find a restaurant with delicious Italian food and waiters who sing Italian songs. It is the perfect place to get a feel of this famous Italian atmosphere. The next stop on our route was the Pantheon – the temple dedicated to all Roman gods and then transformed into a church. It is worth seeing this place because of its amazing dome with a big hole in the roof, by some called the eye of the devil. If you watched Angels and Demons you know what I’m talking about. Another incentive to explore this place is that the entrance is free. In the square in front of the Pantheon there are many restaurants, in particular one of the most famous „La Rosetta” which was the first to sell seafood. Apparently, the best in Rome.

   Fountain of 4 rivers – Fontanna 4 rzek    Fountain of Neptun -Fontanna Neptuna                  

From there we went to the square of four fountains – Plazza di Navona, where there is a famous fountain with a huge obelisk – that is fountain of 4 rivers, i.e. Danube, Ganges, Nile and Rio de la Plata. Next to it are two smaller fountains dedicated to Neptune and del Moro. There, unfortunately, the rain caught us and it is not the nice spring type. You had to stop sightseeing until the evening. 😦

Spanish steps in the day and during the night -Schody hiszpańskie za dnia i w nocy

In the evening we went to the Spanish Square, where the famous Spanish Steps are located. There are 138 steps and are some of the widest and longest in Europe. At the bottom the Barcaccia fountain is located, and at the top the Trinita dei Monti church. The stairs are crowded with tourists but also by locals, as it is a meeting center for residents. Apparently, this is one of the most romantic places for marriage proposals. 😉 At the foot of the stairs there are many boutiques of the most famous designers like Chanel, Gucci and many others. There again rain found me, and unfortunately with a storm. Stairs that were overflowing became deserted in a few moments, and I stood and admired the view of thunderbolts that flashed over the stairs. Certainly, it was a magical moment.

IMG_3898

Another interesting fact is that next to the square there is the oldest McDonald’s in Italy. It is worth going there to see that such a place can also look stylish and even like a museum. With this we finished our first day of sightseeing.

A few of my Roman thoughts:

  • Metro is the best means of transport, but on weekdays it is only open until 23:00
  • If you want to feel the real Italian atmosphere, do not follow the crowd just turn into a side street. In one of these alleys you can discover real Italian flavor.
  • Crossing the road even on crosswalks could result in loss of health or life, in particular at the Venice Square.
  • Do not respond to scammers, especially to „Ciao” and „Where are you from?”, because when you answer, you fall into their trap.
  • To buy tickets to the coliseum, place yourself in the queue at the ticket office to the Roman Forum, because it is the same ticket, there is no queue or it is short.

 

Rzym – wieczne miasto, które żyje nawet nocą, a na każdym kroku historia łączy się z teraźniejszością. Jednak czy można zakochać się w Rzymie? Czy Rzym faktycznie jest tak samo magiczny jak w filmie Woody’ego Allena? Odpowiedź na to nie jest jednoznaczna. Rzym jest piękny i magiczny, ale jak każde miasto ma swoje wady i zalety. Dzisiaj będzie o jednym i o drugim. Dam wam parę wskazówek, jak obejść kolejki do koloseum i jak poczuć włoski klimat.

Pierwszy dzień naszego pobytu poświęciiśmy na zwiedzanie Rzymu, a drugi dzień upłynął na zwiedzaniu Watykanu i poszukiwaniu włoskiego klimatu.

Dzień zaczęliśmy od zwiedzania symbolu Rzymu tj. Koloseum. Tam niestety czekała niemiła niespodzianka, mnóstwo naciągaczy. Jedni wciskali selfie sticki, inni wodę butelkowaną, inni wycieczki po Rzymie, ale najgorsi byli ci co wbrew pozorom nic nie mieli, ale zagadywali przechodniów standardowym „Hey, where are you from?” Gdy na to odpowiedziałeś, niestety wpadałeś w ich sidła i nim się obejrzałeś już miałeś na ręce jakąś branzoletkę, oczywiście nie za darmo. Jednakże w porównaniu do tych z Mediolanu nie byli on zbyt nachalni i rozumieli „No, thank you”. (O naciągaczach z Mediolanu możesz poczytać tutaj) Czasem było mi ich naprawdę szkoda, w szczególności tych co nosili ciężkie butelki z wodą. Włochy nie radzą sobie z kryzysem migracyjnym, a to miejsce było tego przykladem. 10 lat temu, gdy byłam w Rzymie, to miasto było spokojne. Można było bez obaw robić sobie zdjęcia, nie martwiąc się, że ktoś nas zaatakuje i wręczy selfie stick lub branzoletkę itd. Wracając do Koloseum – niestety kolejka po bilety jest ogromna i wcale nie jest lepiej w kolejce po odbiór biletów tych kupionych online. Może i samo stanie nie jest najgorsze, ale w palącym słońcu już nie jest takie miłe. Ale można tego uniknąć. Wystarczy pójść kawałej dalej, gdzie jest kasa biletowa do Forum Romanum i tam zakupić bilety, gdyż obowiązuje jeden bilet do Forum Romanum, na Palatyn i do Koloseum :). Koszt wynosi 14 euro, ale jeżeli przedstawicie dokument tożsamości, to możecie uzyskać 50 % zniżki dla młodych ludzi z UE. Nam udało się zakupić bilety bez stania w kolejce. Kolejka do wejścia do Koloseum jest dużo krótsza i z 3h czekania w kolejce robi się 15- 30 min. 🙂

Po Koloseum, Forum Romanum i Palatynie udaliśmy się w dalszy spacer w kierunku Placu Weneckiego i Ołtarza Ojczyzny. Jest to idealne miejsce, aby zobaczyć jak wygląda ruch na drodze. Charakteryzuje się on brakiem zasad, a pieszy jest insektem, którego można rozjechać. Przejście przez ulicę grozi utratą życia lub zdrowia. Stamtąd jest bardzo prosta droga do Panteonu, ale ja polecam skręcić w uliczki, gdyż w jednej z nich można znależć urodzą tratorię z pysznym włoskim jedzeniem i kelnerami, którzy śpiewają włoskie piosenki. Jest to idealne miejsce aby poczuć ten słynny włoski klimat. Kolejnym przystankiem na naszej trasie był Panteon, czyli świątynia poświęcona wszystkim bogom rzymskim, a potem przekształcona w kościół. Warto zobaczyć to miejsce ze względu na jego niesamowitą kopułę z wielkim otworem w dachu, przez niektórych nazywany okiem diabła. Jeżeli oglądałeś Anioły i Demony, to wiesz o czym mówię. Kolejny argument aby zwiedzić to miejsce jest taki, że wejście do środka jest darmowe. Na placu przed Panteonem jest wiele tratorii, w szczególności jedna najsłynniejsza „La Rosetta”, która jako pierwsza zaczęła sprzedawać owoce morza. Podobno najlepsze w Rzymie.

Z tamtąd udaliśmy się na plac czterech fontann Plazza di Navona, gdzie stoi słynna fontanna z wielkim obeliskiem, czyli fontanna 4 rzek tj. Dunaj, Ganges, Nil i Rio de la plata. Obok są dwie mniejsze fontanny poświęcone: Neptunowi i del Moro. Tam niestety dopadł nas deszcz i to wcale nie letni wiosenny. Trzeba było przerwać zwiedzanie do wieczora 😦

Wieczorem udaliśmy się na Plac Hiszpański, gdzie znajdują się słynne Schody hiszpańskie. Mają one 138 stopni i należą do najszerszych i najdłuższych w Europie.        U podnóża znajduje się fontanna Barcaccia, a na szczycie kościół Trinita dei Monti. Schody są oblegane przez turystów ale i przez miejscowych, gdyż jest to centrum spotkań mieszkańców. Podobno jest to jedno z najbardziej romantycznych miejsc na zaręczyny. 😉 U podnóża schodów znajduje się wiele butików najsłynniejszych projektantów jak Chanel, Gucci i wielu innych. Tam znowu dopadła nas ulewa i to niestety z burzą. Schody, które były przepełnione opustoszały w ciągu paru chwil, a ja stałam i podziwiam widok piorunów, które błyskały nad schodami. Z pewnością była to magiczna chwila.

Kolejna ciekawostka jest taka, że obok placu znajduje się  najstarszy McDonald’s. Jest to pierwszy, który powstał we Włoszech. Warto tam wejść, aby zobaczyć, że takie miejsce też może wyglądać stylowo, a wręcz nawet jak muzeum. Na tym zakończyliśmy nasz pierwszy dzień zwiedzania.

Kilka moich Rzymskich przemyśleń:

  • Metro to najlepszy środek transportu, ale w dni powszednie jest czynne tylko do godziny 23
  • Jeżeli chcec poczuć prawdziwy włoski klimat, to nie idź za tłumem tylko skręć w boczną uliczkę. W jednej z tych uliczek możesz odkryć prawdziwy włoski smak.
  • Przejście przez jezdnię nawet na pasach grozi utratą zdrowia lub życia, w szczególności przy Placu Weneckim.
  • Nie reaguj na żadne zaczepki naciągaczy, w szczególności na „Ciao” i „Where are you from?”, bo gdy odpowiesz, to wpadasz w ich sidła.
  • Po bilety do koloseum ustaw się do kolejki przy kasie do Forum Romanum, gdyż to ten sam bilet, a kolejki albo wcale nie ma albo jest krótka.
Reklamy

Milan – capital of fashion?

Wersja po polsku jest poniżej 🙂

GIOH3223

Milan is the world’s capital of fashion. The Mecca of all fashionists. Milan has always been my dream. I thought that I would be greeted by a city that breathes fashion and the street is the greatest inspiration. I was wrong. I was welcomed by a city full of scammers and ubiquitous police who didn’t react to the harassment of tourists by fraudsters. They were just there for decoration. But I will talk about that later.

Bergamo-Orio al Airport is located about 50 km from the city center, but there is no problem getting there. Immediately after leaving the airport, you can hear drivers yelling „City center!” I recommend this type of transportation, because it is a cost of 5 to 6 Euro and it is most reliable, because taxi drivers like to inflate their prices and this service can cost us up to 50 euros. It’s better to keep this money for shopping, because Milan is a city of boutiques.

You can move around the city by metro, tramway, bus or even a double-decker train that goes underground. Since my parents work for the railways, the train made the biggest impression on me.

 

Cathedral Duomo in the day and during the night – Katedra Duomo za dnia i w nocy

We started the sightseeing of the city from the most famous Duomo Square with the Cathedral of the Birth of Saint Mary. This square is the perfect place to take a commemorative photo and unfortunately, but this fact is used by scammers. I will describe to you my situation, but the modus operandi is always the same. While posing for photos, I heard the sound of scattered grains, and under my feet appeared lots of pigeons. A “nice gentleman” approached and he wanted to put seed in my hand for me to feed the birds and get great photos. This is the most popular hold for tourists. A moment of inattention and such pleasure with pigeons can cost us up to 50 euros !!! Warned by my friends beforehand I knew what was up and I said a loud and resolute „NO” and went to a different place. Within 15 minutes, this situation repeated itself many times, and one of them even began to curse at us. Strangely enough, policemen stand all around, but they do not react to the harassment of tourists even though scamming is forbidden. Right next to the square there is an entrance to the famous shopping center Vittorio Emanuele with shops such as Prada, Louis Vuitton or Chanel. Going through the gallery, we come out in front of the la Scala Theater, which has one of the largest opera halls.

 

Shopping center Vittorio Emanuele – Galeria handlowa Vittorio Emanuele

IMG_3615

la Scala Theater – Teatr la Scala

On the second day we went to visit the Sforza Castle. This is one of the best-preserved fortresses and it’s in the city center. Unfortunately, you also have to be careful there, because here you will be “attacked” by gentlemen with bracelets. They approach you and immediately try to tie the string on your hand that you don’t even know when it’s all done. Also when you say no, it does not discourage them. Such pleasure can also cost us 50 euros.

 

Sforza Castle –  zamek Sforzów

In the evening we went to the Grand Canal where if some of the places you can get the famous Italian Aperitivo. This means that you pay for example 8 euros for any drink (drink, wine beer) and then you can eat all you want from the buffet.

 

Grand Canal                                         Aperitivo

Returning back to the hotel we wanted to go to the roof of the cathedral, but unfortunately it started to rain, and at the top you walk on a slippery roof so entry was forbidden. That means I have to go back there sometime 😦

Despite these scammers who have made life uncomfortable and wouldn’t let us enjoy the view and take pictures in peace, Milan will remain in my heart. I will remember for sure the colorful exhibitions in boutiques, both from famous designers and in chains stores. Milan is colorful and you can feel the spirit of fashion at every step. My dream is to visit this city during the fashion week.

IMG_3793

Pa pa Milan. It’s time to go, the next post will be about Rome.

Mediolan – światowa stolica mody. Mekka wszystkich fashionistów. Mediolan od zawsze był moim marzeniem. Myślałam, że przywita mnie miasto, które oddycha modą, a ulica jest największą inspiracją. Myliłam się. Przywitało mnie miasto pełne oszustów i naciągaczy oraz wszechobecna policja, która nie reagowała na nękanie turystów przez oszustów. Oni byli tam chyba tylko do ozdoby. Ale o tym będzie później.

Port lotniczy Bergamo-Orio al jest oddalone od centrum miasta o jakieś 50 km, jednak dojazd tam nie sprawia problemów. Zaraz po wyjściu z lotniska na przybyłych czeka nawoływanie kierowców autobusów „City center!”. Polecam ten środek transportu, gdyż jest to koszt od 5 do 6 Euro i jest on najbardziej pewny, gdyż taksówkarze lubią zawyżać swoje ceny i taka usługa może nas kosztować nawet 50 euro. Lepiej zachować te pieniądze na zakupy, bo w końcu Mediolan to miasto butików.

Po samym mieście można poruszać się za pomocą metra, linii tramwojowej, autobusowej czy nawet pociągu dwupiętrowego, który jeździ pod ziemią. Jako dziecko kolejarzy pociąg zrobił na mnie największe wrażenie.

Zwiedzanie miasta zaczęliśmy od najsłynniejszego Placu Duomo z Katedrą Narodzin św. Marii. Plac ten jest idealnym miejscem na zrobienie sobie pamiątkowego zdjęcia i niestety, ale ten fakt wykorzystują oszuści. Opiszę wam moją sytuację, ale schemat działania jest taki sam. W czasie pozowania do zdjęć usłyszałam dźwięk rozsypywanego ziarna, a pod moimi nogami znalazło się pełno gołębi, za chwilę podszedł „miły pan” i chciał mi wcisnąć do ręki ziarno, aby móc nakarmić gołąbki i mieć super zdjęcia. Jest to najpopularniejszy chwyt na turystów. Chwila nieuwagi i taka przyjemność z gołąbkami może nas kosztować nawet 50 euro!!! Uprzedzona przez znajomych wiedziałam o co im chodzi i mówiąć głośne i stanowcze „NIE” odeszłam w inne miejsce. W ciągu 15 minut ta sytuacja powtórzyła się porokrotnie, a jeden z nich zaczął nas nawet wyzywać. Co dziwne, dookoła stoją panowie policjanci, ale kompletnie nie reagują na nękanie turystów, a przecież wyłudzanie jest prawnie zabronione.  Tuż obok placu znajduje się wejście do słynnej galerii handlowej Vitrorio Emanuele, gdzię są takie sklepy jak; Prada, Louis Vuitton czy Chanel. Przechodząc przez galerię wyjdziemy na wprost teatru la Scala, który posiada jedną z największych sal operowych.

Drugiego dnia udaliśmy się na zwiedzanie zamku Sforzów. Jest to jedna z najlepiej zachowanych twierdz, która znajduje się w środku miasta. Niestety, ale tam też trzeba uważać, bo zamiast panów z ziarnem atakują nas panowie ze sznureczkami (branzoletkami). Zaczepiają i od razu próbują zawiązać sznureczek na rękę, że nawet nie wiesz kiedy to się stało. Również gdy mówisz im „Nie” ich to nie zniechęca.Taka przyjemność również może kosztować nas z 50 euro.

Wieczorem udaliśmy się na grande kanal gdzie w części knajpek można wieczorem załapać się na słynne włoskie Aperitiwo. Polega to na tym, że płacisz przykładowo 8 euro za dowolny napój (drink, wino piwo) i bez umiaru możesz korzystać z bufetu. Jednym słowem płacisz 8 euro i jesz ile chcesz.

Wracając z powrotem do hotelu chcieliśmy wejść na dach katedry, ale niestety zaczęło padać, a u góry chodzi się po śliskim dachu więc wejście było zabronione. To oznacza, że muszę tam wrócić kiedyś 😦

Pomimo tych oszustów, którzy uprzykrzali życie i nie dawali się cieszyć widokiem i spokojem zdjęć, Mediolan pozostanie w moim sercu. Zapamiętam na pewno kolorowe wystawy w butikach, zarówno tych od sławnych projektantów, jak i w sieciówkach. Mediolan jest kolorowy i na każdym kroku można poczuć tam ducha mody. Moim marzeniem jest aby odwiedzić to miasto w czasie trwania tygodnia mody.

Pora ruszać w dalszą podróż, a kolejny post będzie o Rzymie.

You got an invitation to the wedding and what next?

A&P_190

Summer, summer everywhere, and so are summer weddings. You got an invitation, and with it panic and one question in your head „what should I wear?”. Thanks to my guide you will learn a few simple rules regarding wedding guest’s dress. If you follow them, you can be sure that you will look phenomenal and you will also not make a blunder your family will keep talking about.

Lato, lato wszędzie, a wraz z latem śluby. Dostałaś zaproszenie, a wraz z nim panika
i w głowie jedno pytanie „co ja mam ubrać?”. Dzięki mojemu poradnikowi poznasz kilka prostych zasad dotyczących ubioru gościa weselnego. Jeżeli będziesz je przestrzegać,
to możesz mieć pewność, że będziesz wyglądać zjawiskowo a i też nie popełnisz gafy, która będzie na językach rodziny.

We say NO to white and black – Bieli i czerni mówimy stanowcze NIE 

White color is reserved only for the Bride, as well as its derivatives. Now that wedding dresses are not only in white, but also in gold or ecru, also avoid these colors. You do not want to be confused with the Bride. On many forums I saw that women advised to ask the bride whether she agrees to such a color of the dress. Don’t do this! The bride is busy with the preparations that make her sleep deprived and you want to bother her and put her in a very awkward position. The dress in black is also quite awkward. It matches evening dinners more than for the joyous event of a wedding. The next argument against black is that in our culture this color is associated with mourning and a wedding is no such occasion.

Biel to barwa zarezerwowana wyłącznie dla Panny Młodej, tak samo jak i jego pochodne. Teraz gdy suknie ślubne są nie tylko w białym kolorze, ale i w złotym czy ecru, również unikaj tych kolorów. Nie chcesz być chyba mylona z Panną Młodą. Na wielu forach widziałam, że kobiety radziły aby spytać Panne Młodą, czy wyraża zgodę na taki kolor sukienki. Absolutnie nie tędy droga. Panna Młoda jest zaaferowana przygotowaniami, które spędzają jej sen z powiek, a wy jej jeszcze dokładacie dylematów i stawiacie ją
w bardzo niezręcznej sytuacji. Dosyć niezręczny jest też ubiór w kolorze czarnym. Pasuje on bardziej do wieczornych kolacji niż do radosnego wydarzenia, jakim jest ślub
i wesele. Dodatkowym argumentem przeciwko czerni jest to, że w naszej kulturze ten kolor łączy się z żałobą po zmarłym, a wesele raczej do takich uroczystości nie należy.

Length matters – Długość ma znaczenie

How long should the dress be? This is an important question and the answer depends
on what the wedding reception should look like. If it is a modest meeting, a family dinner, we can afford a shorter cocktail dress to which we will put on a color-matched jacket. We can surely decide on a costume made of taffeta, chiffon or satin. For a very elegant, elegant wedding party that takes place in the evening, we can choose a long, trailing gown, preferably in a light pastel color, but not in white derivatives. Do not be afraid of glittering materials on this occasion. The dress, in which we certainly should not appear at the wedding, is a super short mini dress. A wedding is not a disco.

Jak długa powinna być sukienka? To ważne pytanie a odpowiedź na nie uzależniona jest od tego, jak ma wyglądać weselne przyjęcie. Jeśli jest spotkaniem skromnym, obiadem
w rodzinnym gronie, możemy pozwolić sobie na krótszą, koktajlową sukienkę, do której nałożymy kolorystycznie dobrany żakiet. Spokojnie możemy się decydować na strój wykonany z tafty, szyfonu czy satyny. Na bardzo eleganckie, wytworne weselne przyjęcie, które odbywa się wieczorem, możemy wybrać długą, powłóczystą suknię, najlepiej w jasnym, pastelowym kolorze, ale nie w pochodnych białego. Nie bójmy się przy tej okazji połyskujących materiałów. Strojem, w którym z całą pewnością nie powinniśmy wystąpić na weselu, jest super krótka minisukienka. Wesele to nie dyskoteka.

Do not forget about something on your shoulders – Nie zapomnij o czymś na ramiona

Often you do not have a change of clothes and you are forced to go to the wedding and the reception in the same outfit and at the church wedding you have to look modest and elegant (covered knees, covered shoulders, small neckline), so put on a coat or coat or something else that will cover your exposed back, shoulders or too big cleavage. Choose what you like and what you feel best in, but remember that wolf is full and the sheep you will not arouse controversy from the start.

Często nie masz jak się przebrać i jesteś zmuszona iść na ślub i wesele w tej samej stylizacji, a na ślubie, w szczególności kościelnym, trzeba wyglądać skromnie i elegancko (długość w okolicach kolan, zakryte ramiona, nieduży dekolt). Dlatego postaw na żakiet albo płaszczyk lub coś innego, czym  przykryjesz odkryte plecy, ramiona czy też zbyt duży dekolt. Wybierz to co lubisz i w czym czujesz się najlepiej, ale pamiętaj aby żakiet, narzutka czy bolerko było w tej samej tonacji co sukienka. Tym sposobem wilk syty
i owca cała, a ty nie wzbudzisz kontrowersji już na starcie.

Well-chosen underwear is the basis – Dobrze dobrana bielizna to podstawa

Underwear is the basis. A slip-up bra or black straps that show up from under a pale pink dress can spoil the whole party and look bad in the pictures, and you do not want to have such documentation of your slip-up? The best solution will be flesh-colored underwear and additionally without seams, especially when you have a tight dress.
If you have a tightly-rolled dress and no bra is fit for it, and if you do not want to experience a not-so-nice slip-up that something will pop up or go out, try Kim’s trick. Personally, I have not tried but it looks interesting 😉

enhanced-28533-1455907769-1.png

Bielizna to podstawa. Zsuwający się biustonosz albo wyglądające spod bladoróżowej sukienki czarne ramiączko mogą popsuć całą imprezę i źle wyglądają na zdjęciach,
a chyba nie chcesz mieć takiej dokumentacji ze swojej wpadki? Najlepszym rozwiązaniem będzie bielizna w kolorze cielistym i dodatkowo bez szwów,
w szczególności gdy masz obcisłą sukienkę. Jeżeli macie mocno wydekoltowaną sukienkę i żaden stanik się do niej nie nadaje, a nie chcecie doświadczyć niezbyt przemiłej wpadki, że coś wam wyskoczy lub się wysunie, to spróbujcie trik Kim. Osobiście nie próbowałam ale wygląda ciekawie 😉

Freedom for legs – Wolność dla nóg

We say no to tights, especially at this time of the year. You are not the princess of Sussex, that you have to wear tights for every trip, because the etiquette demands it. During weddings a lot of pictures are taken and, unfortunately, tights do not look good on them, because the light looks ugly on them and the legs seem clumsy. The perfect solution in this situation are spray tights. Spray the whole legs with them, gently spread the product with your hands to get a uniform color and it’s ready. An additional plus is that they cover up bruises, spider veins, broken capillaries. If you absolutely want to put them on, buy the thinnest (about 5-8den) and matte. Do not forget to bring a second pair in your purse, because there is a risk that you will ladder your tights.

Rajstopom mówimy zdecydowane nie, w szczególności w tej porze roku. Nie jesteś księżną Sussex, że na każde wyjście musisz mieć rajstopy, bo etykieta tego od ciebie wymaga. Podczas ślubów i wesel robi się dużo zdjęć a niestety ale rajstopy nie wychodzą na nich dobrze, gdyż światło brzydko się na nich załamuje i nogi wydają się niezgrabne. Idealnym rozwiązaniem w tej sytuacji są rajstopy w spray’u. Spryskujemy nimi całe nogi, delikatnie rozprowadzamy produkt rękami, żeby uzyskać jednolity kolor i gotowe. Dodatkowym plusem jest to, że tuszują siniaki, pajączki, popękane naczynka.
Jeśli koniecznie chcesz je założyć, kup jak najcieńsze (około 5-8den) i matowe.
Nie zapomnij zabrać zapasowej pary do torebki, bo jest spore ryzyko, że zrobi Ci się oczko.

Less means more – Mniej znaczy więcej

As you probably noticed at the wedding of Meghan and Harry, or any other celebrations of this class, all ladies have decorations on their heads. They may be toques, hats with a veil, fascinators or at least large, similar cufflinks or bands. This is the height of sophistication and elegance. If you are not brave enough to stand out from the crowd of guests, put on decorative jewelry such as decorative necklaces or long earrings, but be careful – less is more. Do not hang out all you have, because instead of looking stylish, you will look kitschy.

Jak pewnie zauważyłaś, na ślubie Meghan i Harry’ego czy wszelkich innych uroczystościach tej klasy, wszystkie panie mają na głowach ozdoby. Mogą to być toczki, kapelusze z woalką, fascynatory albo chociaż duże, zdobne spinki czy opaski. To szczyt wyrafinowania i elegancji. Jeżeli nie jesteś na tyle odważna, aby wyróżnić się z tłumu gości postaw na ozdobną biżuterię np. ozdobne kolie czy długie kolczyki, ale uwaga mniej znaczy więcej. Nie obwieszaj się cała wszystkim co masz, bo zamiast wyglądać stylowo, będziesz wyglądać kiczowato.

Get inspired by others – Inspiruj się innymi

You still have no idea what to choose? Get inspired by the stars. You have a great opportunity for this, because the Internet is full of photos from the wedding of the Princess and Prince of Sussex. What immediately strikes you is the prevalence of one color in each stylization, both in men’s and women’s. The peak of elegance is shoes and a handbag in the same tone as the dress. Possibly in the colors of the patterns that appear on the dress. I would like to remind you once again that if you put on a jacket, it should also be in the color of the dress.

Nadal nie masz pomysłu co wybrać? Zainspiruj się gwiazdami. Masz do tego teraz świetną okazję, gdyż w internecie krąży pełno zdjęć ze ślubu teraz już Księżnej i Księcia Sussex. To, co od razu rzuca się  w oczy, to przewaga jednego koloru w każdej stylizacji, zarówno w damskiej jak i w męskiej. Szczyt elegancji to buty i torebka w tej samej tonacji, co sukienka. Ewentualnie w kolorach wzorów, które pojawiają się na sukience. Jeszcze raz przypominam, że jeżeli zakładasz żakiet, to on też powinien być w kolorze sukni.

How to pack stress-free?

DSC06394

I love traveling, and thanks to the Erasmus program I got the chance to see even more of the world. I love this atmosphere before I leave, this excitement, impatience but also joy. However, before you can enjoy the trip you have to go through the hell of packing your luggage. Do you have this problem that you never know what to pack? You pack everything as it goes, and you will not even put half the things on yourself. It’s not so bad when we drive a car and have a roomy trunk, but what to do when we fly by plane and to save money, we can take with us a small cabin suitcase whose weight can’t exceed 10 kg? Sounds terrible and impossible? Thanks to my guide you will be able to pack stress free and you will still be able to get a spare kg for travel souvenirs.

Kocham podróżować, a dzięki programowi Erasmus dostałam szansę, by zobaczyć jeszcze więcej świata. Uwielbiam tę atmosferę przed wyjazdem, to podekscytowanie, niecierpliwość ale i radość. Jednak zanim będzie można się cieszyć wyjazdem, trzeba przejść przez piekło pakowania walizek. Czy macie ten problem, że nigdy nie wiecie, co spakować? Pakujecie wszystko jak leci, a i tak potem połowę rzeczy nawet na siebie nie założycie. Pół biedy, gdy jedziemy autem i mamy pojemny bagażnik, ale co zrobić, gdy lecimy samolotem i aby zaoszczędzić pieniądze, możemy zabrać ze sobą małą kabinową walizkę, której waga nie może przekroczyć 10 kg? Brzmi strasznie i niemożliwie? Dzięki mojemu poradnikowi spakujesz się bez stresu, a i jeszcze zostaną wolne kg na pamiątki z podróży.

Meet my advice for stress-free packaging that I used when I was packing for a 5-day trip to Italy (flight by plane, the cheapest offer):

Poznaj moje rady na pakowanie bez stresu, które wykorzystałam pod czas pakowania na 5 dniowy wyjazd do Włoch (lot samolotem , najtańsza oferta):

Make a list of things to take – zrób listę rzeczy do zabrania

Jot down blouses, dresses, skirts, pants, etc. Everything that comes to your mind. Then analyze the list again and plan what you will wear each day. In this way, you will cross out the things you didn’t chose for your outfits.

Meet my advice for stress-free packaging that I used when I was packing for a 5-day trip to Italy (flight by plane, the cheapest offer):

Wypisz wszystkie bluzki, sukienki, spódniczki, spodnie itd. Wszystko, co ci przychodzi na myśl. Następnie przeanalizuj listę jeszcze raz i zaplanuj co założysz w każdy dzień. Tym sposobem wykreślisz te rzeczy, których nie wybrałaś do outiftów.

Prepare for any weather – Przygotuj się na każdą pogodę

Regardless of the weather, pack an umbrella and something warm to wear. If you are flying out early in the morning, this may be the sweatshirt you wear during the flight. One or two things are absolutely enough.

Niezależnie od pogody spakuj parasolkę i coś ciepłego do ubrania. Jeżeli wylatujesz wcześnie rano, może to być ta bluza, którą będziesz miała na sobie w czasie lotu. Jedna lub dwie rzeczy absolutnie wystarczą.

Limit the pair of shoes – Ogranicz liczbę butów

DSC06397

I am obligatorily packing flip-flops, because I can not imagine entering a hotel shower without them. I took two pairs of sandals. One more comfortable for long sightseeing, and the other for an evening out. I’m travelling in sneakers, so I do not need another pair of shoes.

Obowiązkowo pakuję klapki, bo nie wyobrażam sobie wchodzenia pod hotelowy prysznic bez nich. Ja wzięłam dwie pary sandałów. Jedne wygodniejsze na długie zwiedzanie, a drugie na wieczorowe wyjście. Jadę w adidasach, więc kolejna para tych butów nie jest mi potrzebna.

Don’t roll – Nie roluj!

All guides advise you to roll clothes, because you save space. I will tell you honestly that I have done this many times and have always had a problem with closing the suitcase. In my opinion, we do not gain or even lose space, in particular when the suitcase is double-chambered. I put together my clothes so that I spread them over the entire length of the suitcase. Thanks to this the surface is flat and easy to fasten.

Wszystkie poradniki radzą aby rolować ubrania, bo zaoszczędzisz miejsce. Powiem wam szczerze, że robiłam to wiele razy i zawsze miałam problem z zamknięciem walizki. Według mnie nie zyskujemy a nawet tracimy przestrzeń, w szczególności gdy walizka jest dwukomorowa. Ja poskładałam swoje ubrania tak, że rozłożyłam je na całą długość walizki. Dzięki temu powierzchnia jest płaska i łatwa do zapięcia.

Pour the cosmetics into smaller boxes – Przelej kosmetyki do mniejszych pudełek

DSC06403

As you know when flying by plane, I can only carry stuff in my hand luggage with a capacity of max. 100 ml. That’s why all the shampoos, body gels, creams and even the foundation have been poured to the smaller ones, which you can buy at any pharmacy. Instead of a big beauty bag that takes up half of my suitcase I have a small transparent bag, which takes up as much space as one pair of shoes.

Jak wiecie, lecąc samolotem mogę mieć w swoim bagażu podręcznym tylko rzeczy płynne o pojemności max. 100 ml. Dlatego wszystkie szampony, żele do ciała, kremy, a nawet podkład przelałam do mniejszych pódełeczek, które zakupisz w każdej drogerii. Zamiast wielkiej kosmetyczki na pół walizki mam mały przeźroczysty woreczek, który zajmuje tyle miejsca co jedna para butów.

Matryoshka – Matrioszka

DSC06409

Matryoshka is a Russian toy, made of wooden, hollowed out dolls, inserted into each other. You can do the same with your things. I packed my jewelry into a box of mentos. I put the box in a clutch bag, to which I added lenses and filler to the coca, and all this I put in a small backpack. I saved space again.

Matrioszka to rosyjska zabawka, złożona z drewnianych, wydrążonych w środku lalek, włożonych jedna w drugą. Ty to samo możesz zrobić ze swoimi rzeczami. Biżuterię spakowałam do pudełka po mentosach. Pudełko wsadziłam do kopertówki, do której dodałam jeszcze soczewki i wypełniacz do koka, a to wszystko wsadziłam do małego plecaczka. Znowu zaoszczędziłam miejsce.

Cover loose things with a towel – Lużne rzeczy przykryj ręcznikiem

Many times I saw how the baggage is packed into the plane, in some areas it’s our luggage that flies from hand to hand literally. That’s why I covered the loose part of the suitcase with a small towel.

Wiele razy widziałam, jak bagaż jest spakowany do samolotu: w niektórych rejonach to nasz bagaż lata z rąk do rąk i to dosłownie. Dlatego luźną część walizki przykryłam małym ręczniczkiem.

The final result –  Efekt końcowy

DSC06411

The suitcase is not fastened yet, but as you can see, I will not have any problem with it. He will go around without sitting on his suitcase. The weight of my suitcase is 8.1 kg. So I saved almost 2 kg for travel souvenirs.

Walizka jeszcze nie jest zapięta, ale jak widzicie, nie będę miała z tym żadnego problemu. Obejdzie się bez siadania na walizce. Waga mojej walizki wynosi 8,1 kg. Czyli zaoszczędziłam prawie 2 kg na pamiątki z podróży.

 

 

 

 

The imperial Vienna – symbol of luxury

Wersja po polsku jest poniżej 🙂

DSC06322.JPG

The imperial Vienna is a symbol of luxury, good taste and splendor in the eyes of many tourists. According to the Mercer report, the standard of living in the Austrian capital is the highest in the world. If you add many monuments to it, nobody should be surprised by the enormous number of tourists who visit this city every year. What did Vienna charm me with? Did I fall in love with this city just like with Budapest, which you could read about in the previous post?

The first thing we did after arriving in the city was going to our hotel, which was located in the city center. Access from the outskirts of the city was very easy, because the city has 5 metro lines, and the sixth is under construction. Metro has also become our main and actually the only source of transport, that’s why we bought a 48h ticket, which was enough. With this type of ticket, it’s very important to keep it with you from the moment you validate it, because you never know when it will be checked.

On the first day we decided to go to the city center, and the second day we left to visit the palace of the Empress Sissi. We started our trip from St. Stephen square, on which stands the cathedral of his name. St. Stephen is considered the first martyr and we celebrate his day on the second day of Christmas (26th of December). The cathedral is the main center and heart of Vienna. It has been in this place for over 800 years, although it has undergone numerous reconstructions during that time. However, it is dominated by the late Gothic style. The oldest fragments of the temple are the Giant’s Gate and Pagan Towers, remaining from the Romanesque church from the thirteenth century. The cathedral, destroyed during World War II, was rebuilt in the old form by the effort of the entire nation. In the underground crypt under the main altar there are urns with remains of the Habsburgs. The cathedral can boast a beautiful mosaic roof with a black eagle.

Wien_-_Stephansdom_(2)

St. Stephen’s Cathedral – Katedra św. Szczepana           

Around the cathedral stretch a lot of streets, which can lead to further monuments of the city, or restaurants where one can eat a real Wiener Schnitzel. Personally, I do not like pork chops, but this one was delicious. I’d never seen such a big pork chop before. For fashion fans, I can add that on the square there are boutiques of famous brands like Zara and H & M. I recommend visiting H & M, not for shopping, but for the decor of this place. When I went in there, I felt like I was moving in time. In particular, my attention was attracted to beautiful wooden stairs that led to other departments. It will definitely be a treat for Vintage fans. Unfortunately, I do not have photos from this place, because there were a lot of people there 😦

20180519_190616

Hofburg

The next point on our tour route was the Hofburg Palace. The building dates to the thirteenth century, from then until 1918, there were more Austrian rulers. The building has been expanded and refined many times. Nevertheless, it is a place where the enormity of Austria’s national heritage has survived forever. The palace consists of several parts, the oldest of which is the Swiss Courtyard, where the Imperial guard resided. Currently, in the Palace, in the wing of Leopold, there is the residence of the President of Austria, while in the apartments of Franz Joseph there is a museum. The museum contains treasures of sacred and secular culture. The most magnificent exhibits include a cup made of agate, whose diameter is 75 cm, as well as fragments of the cross on which Christ was crucified, and thorns from the crown of thorns of Jesus.

th1_2845_ratusz_wieden

Rathaus – Ratusz

Then we went to the Rathausplatz, and on the way we saw the parliament building, which unfortunately was under renovation and only a green roof could be seen. On the Rathausplatz, there is the Neo-Gothic Neues Rathaus (New Town Hall). It’s worth to this place because it’s just cute.
You can relax by the fountains, looking at the beautiful palms exhibited in pots and on numerous monuments, and wonderful vegetation. An interesting fact is that in a holiday on the square there is a screen where films from opera shows are displayed. Another interesting fact is that it is on this square that the Christmas market is held.

We finished the first day in one of the most famous cafes – Café Central. The cafe has existed since the end of the 19th century. The personalities of the then Viennese cultural world used to visit this place. At an affordable price, you could take a bit of luxury there. The desserts look like at a 5-star restaurant. What was a big plus for me was that I received a glass of water with the ordered coffee. That’s how coffee should be served, because the water cleans up our taste buds and thanks to that the taste of coffee is even more intense, and for me it’s an ideal option because I love coffee. There are two possibilities to taste delicacies: either you can take dessert with you and go on sightseeing, or you can sit at a table and enjoy the beauty of the place and the orchestra that plays live. If you choose the second option, unfortunately, you have to wait in the queue until the manager of the room will come and lead you to the first free table. We fortunately didn’t have to wait long, but a moment later when we sat down, there was a queue that went outside the restaurant.

We devoted the second day to the fulfillment of a childhood dream. When I was a child, my favorite cartoon was the one with Princess Sissi. Even once for the costume party, I was dressed up for her. My mother, who visited the Schönbrunn Palace, told me the story of Empress Sissi’s life and, as it turned out, the story was diametrically different from what was shown in the cartoon and unfortunately it was not as colorful as it seems. The palace for the Empress was a golden cage from which she fled when she could in later years. Unfortunately, she even paid for one of her journeys with her life. Since then, I have dreamed of going through the famous gardens of the palace, seeing the chambers of the empress, and perhaps even for a moment feeling like her.

Schönbrunn Palace (main entrance) – Wejście główne         Gardens – Ogrody

We arrived at the palace around 11 o’clock. Crossing the main gate, I hummed a song that was at the cove story: ” Why shouldn’t we together, embrace the right, the right to believe..” (strange that after all these years I still remember it. Humor and euphoria didn’t leave us til the end and even the long time waiting in the queue to get to the cash registers didn’t tire us. We bought the most expensive ticket, which authorized us to visit the entire facility, that is: gardens, orangery, labyrinth, palm house, etc. Unfortunately, our entrance to the palace was scheduled for 16; 20 hours, but we were not bored. We took the first steps towards the gardens, where the Neptune fountain stands, and at the very top of the hill there is an impressive gloriette. This place is perfect for a rest or a picnic, because the hill offers a beautiful view of the palace in all its splendor along with the panorama of the city. It was wonderful to sit on the grass, look at the palace and eat fresh fruit from the box. I recommend this option to everyone. In the end, our hour came and we could enter the palace. At the beginning everyone got a multimedia guide in their language. Here, such a remark, if you do not want to have elbow pain from holding a handset for two hours, which is not comfortable, I recommend that you bring your own headphones. The simplest with the traditional jack input is enough. Unfortunately, I did not have it and I could not hold the phone in the middle of the tour. The downside of these guides was that the sound did not change automatically when you entered the room, you only had to dial the number yourself. Another thing I did not like was that only a few sentences were said about the life of Empress Sissi, which you could easily overlook. Another downside was the crowd, which did not give the opportunity to better get into the atmosphere. You had to be in constant motion and it happened that when you entered the next room in the handset the recording from the previous place was still playing. The tour lasted less than 1.5 hours. I was disappointed because we did not see much. Only one wing of the palace was open to the public. I also had an unpleasant encounter with an Asian tour, because they did not have multimedia guides, but a guide who talked loudly and did not pay attention to others. She spoke so loudly that I could not hear my audio guide. Although I escaped from them, I came across them every now and then, because this lady did not understand that you can let people pass, and then with your group enter the room and start talking.

Glorietta                             Panorama

On the one hand, I was disappointed, because I was hoping for a real story about Empress Sissi, and here there were only 5 sentences about her. It surprised me because all of Vienna is based on her myth. She is everywhere, from portraits in cafes to prints on packaging of tissues. It’s good that there is Internet and I could learn more. Did I like the palace? Very, I think it is the prettiest of the palaces I have ever seen and I would like to go back there just to have a picnic on the palace hill.

Now a few words about the palace. Schönbrunn was the summer residence of the imperial family, it is one of the most beautiful baroque palaces in Europe. The Habsburgs spent most of the year in numerous chambers, which were needed by the great imperial family in addition to the representative halls. In 1830 Emperor Franz Joseph was born here and married the charming Sissi. His reign falls in the years 1848-1916. The monarch spent the last years of his life exclusively in the palace, which already 2 years after the emperor’s death passed into the hands of the administration of the young republic. Since then, the palace is due to its historic significance, its unique location and excellent facilities, one of the main monuments of Vienna and the heritage of UNESCO.

The palace has 1441 rooms, 45 of which have been made available to visitors. The interiors are decorated in rococo style (white surfaces with 14-karat gold-plated ornaments) and decorated with Czech crystal mirrors and faience stoves. The living rooms and offices of Emperor Franz Josef are modest and simple. The more representative rooms and guest rooms look magnificent. In the Mirror Room Mozart gave concerts as a six-year-old child.
In Chinese Round Cabinet, Maria Teresa held secret conferences with the Chancellor, Prince Kaunitz. Napoleon convened in Im Vieux-Lacque. In the Blue Chinese Salon Emperor Karl I signed in 1918 abdication, which meant the end of the monarchy.
The Million Room has walls tossed with rosewood and decorated with precious miniatures from India and Persia. It is counted among the most beautiful rococo interiors in the world. The Great Gallery was danced during the Congress of Vienna in 1814-15, and today there are meetings held on special occasions.

In the 1950s, three German-language films were made about the life of the Empress. Their director was Ernst Marischka, and the main role was played by a young and then poor actress Romy Schneider. The following parts of the trilogy are:

  • Sissi (1955),
  • Sissi – young empress (Sissi – die junge Kaiserin) (1956),
  • Sissi – the story of the Empress (Sissi – Schicksalsjahre einer Kaiserin) (1957)

Princess Sissi – Księżniczka Sissi     Romy Schneider as Sissi – Romy Schneider jako Sissi

We spent the whole day visiting the palace. Then we went to city center one last time, then returned to the hotel and packed on a journey home. Did Vienna enchant me? Absolutely yes. The city center was very neat and clean as opposed to Budapest. All tenement houses had refurbished white shiny façades, and when entering the metro one could not see a group of homeless people. The city center smelled of delicious coffee and apfelstrudel. The imperial luxury is at your fingertips, and it only depends on you how you use it.

My tips:

  • Transport: the city has 5 metro lines, and the sixth is under construction. You can buy various types of tickets from one hour to several days. With this type of ticket it is very important to keep it with you from the moment you delete it, because you never know when it will be checked.
  • Euro currency

Must have Vienna:

  • Wiener Schnitzel. I recommend looking for offers where for 9-13 euro you can get the whole set with potatoes and salad.
  • Dessert at CaféCenral. I recommend a traditional apfel strudel or chocolate cake.
  • Schönbrunn Palace and picnic on the palace hill. You can spend a whole day exploring this place.

 

Cesarski Wiedeń to w oczach wielu turystów symbol luksusu, dobrego smaku i splendoru. Według raportu serwisu Mercer poziom życia w stolicy Austrii jest najwyższy na świecie. Jeśli dodać do tego liczne zabytki, to nikogo nie powinna dziwić olbrzymia liczba turystów, którzy co roku odwiedzają to miasto. Czym mnie oczarował Wiedeń? Czy zakochałam się w tym mieście tak samo jak w Budapeszcie, o którym mogliście przeczytać w poprzednim poście?

Pierwszą rzeczą, którą  zrobiliśmy po przyjeździe do miasta było udanie się do naszego hotelu, który znajdował się w samym centrum. Dojazd z obrzeży  miasta był bardzo łatwy, gdyż miasto to posiada 5 linii metra, a szósta jest w budowie. Metro stało się też naszym głównym i właściwie jedynym źródłem transportu, dlatego kupiliśmy bilet 48h, który w zupełności wystarczył. Przy tego rodzaju biletu jest bardzo ważne aby od chwili skasowania mieć go cały czas przy sobie, bo nigdy nie wiesz, kiedy będzie kontrola.

Pierwszego dnia postanowiliśmy przejść się po centrum miasta, a drugi dzień zostawiliśmy na zwiedzanie pałacu cesarzowej sissi. Swoją wedrówkę zaczęliśmy od placu św. Szczepana, na którym stoi katedra jego imienia. Św. Szczepan jest uznawany za pierwszego męczennika, a jego dzień obchodzimy w drugi dzień Bożego Narodzenia.  Katedra to samo centrum i serce Wiednia. Stoi na tym miejscu od ponad 800 lat, choć uległa w tym czasie licznym przebudowom. Dominuje w niej jednak styl późnogotycki. Najstarsze fragmenty świątyni to Brama Olbrzymów i Wieże Pogańskie, pozostałe po romańskim kościele z XIII w. Katedra, zniszczona w czasie II wojny światowej, została odbudowana w dawnym kształcie wysiłkiem całego narodu. W podziemnej krypcie pod głównym ołtarzem znajdują się urny ze szczątkami Habsburgów. Katedra może pochwalić się pięknym mozaikowym dachem z czarnym orłem.

Dookoła katedry rozciąga się mnóstwo uliczek, którymi możemy dojść do dalszych zabytków miasta, lub zjeść prawdziwego Wiener Schnitzel. Osobiście nie przepadam za schabowym, ale ten był po prostu pyszny. Jeszcze nigdy nie widziałam tak wielkiego kotleta.  Dla fanów mody mogę dodać, że na placu znajdują się butiki słynnych marek jak: Zara czy H&M. poleacam odwiedzić H&M, nie dla zakupów, ale dla samego wystroju tego miejsca. Gdy tam weszłam, czułam się jak bym przeniosła się w czasie. W szczególności moją uwagę przykuły piękne drewniane schody, które prowadzily do kolejnych działów. Będzie to na pewno gratka dla fanów Vintage.  Niestety nie mam zdjęć z tego miejsca, gdyż było tam bardzo dużo ludzi L

Kolejnym punktem na naszej wycieczkowej trasie był pałac Hoffburg. Budynek pochodzi z XIII wieku, od tego czasu aż do 1918 roku rezydowali tam kolejni władcy austriaccy. Budynek był wielokrotnie rozbudowywany i udoskonalany. Mimo to jest miejscem, gdzie na wieki przetrwał ogrom dziedzictwa narodowego Austrii. Pałac składa się z kilku części, najstarszą z nich jest Dziedziniec Szwajcarski, tam dawniej rezydowała broniaca palacu gwardia szwajcarska. Aktualnie w Pałacu, w skrzydle Leopolda znajduje się rezydencja prezydenta Austrii, natomiast w apartamentach Franciszka Jozefa mieści się muzeum. W muzeum tym znajdują się skarby kultury sakralnej oraz świeckiej. Do najokazalszych eksponatów zaliczamy kielich wykonany z agatu, którego średnica wynosi 75 cm, a także fragmenty krzyża, na którym ukrzyżowano Chrystusa, oraz ciern z korony cierniowej Jezusa.

Potem udaliśmy się na Rathausplatz, a po drodze widzieliśmy jeszcze budynek parlamentu, który niestety był w remoncie i było widać tylko zielony dach. na Rathausplatz, mieści się neogotycki Neues Rathaus (Nowy Ratusz Miejski). Warto zobaczyć to miejsce, gdyż jest po prostu urocze.

Można odpocząć przy fontannach, patrząc na piękne palmy wystawione w donicach oraz na liczne monumenty, pomniki i cudowną roślinność. Ciekawostką jest fakt, że w wakacje na placu staje tu ekran, na którym wyświetlane są filmy z przedstawień operowych. Kolejną ciekawostką jest to, że to właśnie na tym placu odbywa się jarmark świąteczny.

Pierwszy dzień zwiedzania zakończyliśmy w jednej z najsynniejszych kawiarni –  Café Central. Kawiarnia istnieje od końca XIX wieku. Bywały w nim osobistości ówczesnego wiedeńskiego światka kulturalnego. Za przystępną ceną można było tam zażyć odrobinę luksusu. Desery wyglądają jak z 5-cio gwiazdkowej restauracji. To co dla mnie było dużym plusem, to to że do zamówionej kawy dostałam szklankę wody. Właśnie tak powinna być serwowana kawa, gdyż woda oczyszcza nasze kubki smakowe i dzięki temu smak kawy jest jeszcze bardziej intensywniejszy, a dla takiego smakosza kawy jak ja to opcja idealna. Możliwości  skosztowania przysmaków są dwie:  albo można zabrać deser ze sobą i iść dalej zwiedzać, albo można usiąść przy stoliku i delektować się pięknem tego miejsca i orkiestrą, która gra na żywo. Jeżeli wybierzemy drugą opcję, to niestety ale  trzeba poczekać w kolejce, aż przyjdzie kierownik sali i zaprowadzi nas do pierwszego wolnego stolika. Nam się udało, gdyż byliśmy piersi w kolejce, ale chwilę potem jak usiedliśmy, zrobiło się kolejka, która wychodziła na zewnątrz restauracji.

Drugi dzień poświęciliśmy na spełnienie marzenia z dzieciństwa. Jak byłam dzieckiem moją ulubioną bajką była bajka księżniczka Sissi. Nawet raz na bal przebierańców byłam za nią przebrana. Mama, która odwiedziła pałac Schönbrunn, opowiadała mi historię życia Cesarzowej Sissi i jak się okazało, historia diametralnie różnila się od tego co było pokazane w bajce i niestety ale nie była tak kolorowa jak nam się wydaje. Pałac dla Cesarzowej był złotą klatką, z którego w póżniejszych latach uciekała gdy tylko mogła. Niestety jedną z podróży przypłaciła nawet swoim życiem. Od tamtej pory marzyłam, aby przejść się po słynnych ogrodach pałacu, zobaczyć komnaty cesarzowej, a może i nawet przez chwilę poczuć się tak jak ona.

Pod pałac dotarliśmy jakoś około godziny 11. Przekraczając główną bramę nuciłam piosenkę, która była w czołówce bajki  „busola ma drogę zna gdy los mi ciebie dał…” (dziwne, że po tylu latach nadal ją pamiętam.Humor i euforia dopisywały do samego końca i nie zmęciło tego nawet godzinne stanie w kolejce do kas. Wykupiliśmy najdroższy bilet, który upoważniał nas do zwiedzania całego obiektu czyli: ogrody, oranżeria, labirynt, palmiarnia itd. Niestety nasze wejście do pałacu zostało wyznaczone na godzinę 16;20, ale nie nudziliśmy się. Pierwsze kroki skierowaliśmy w kierunku ogrodów, gdzie stoi fontanna neptuna a na samym szczycie wzgórza stoi imponująca glorieta. Miejsce to jest idealne na odpoczynek, albo na piknik, gdyż ze wzgórza rozciąga się piękny widok na pałac w całej swojej okazałości wraz z panoromą miasta. Cudownie było siedzieć na trawie, patrzeć na pałac i zajadać świeże owoce z pudełka. Polecam wszystkim tą opcję.  W końcu wybiła nasza godzina i mogliśmy wkroczyć do pałacu. Na wstępie każdy dostał multimedialnego przewodnika w swoim języku. Tutaj taka uwaga, jeżeli nie chcecie mieć bólu łokcia od dwugodzinnego trzymania słuchawki, która nie jest ani trochę poręczna, to polecam zaopatrzyć się w swoje własne słuchawki. Wystarczą te najprostsze z tradycyjnym wejściem na jack. Ja niestety nie miałam i w połowie zwiedzania już nie dawałam rady trzymać słuchawkę. Minusem tych słówek było to, że dźwięk nie zmieniał się automatycznie po wejściu do komnaty, tylko trzeba było samemu wybierać numer. Kolejną rzeczą, która mi się nie spodobała, to to, że o życiu cesarzowej Sissi zostało powiedziane tylko parę zdań, które jeszcze łatwo można było przeoczyć. Kolejnym minusem był tłum, który nie dawał możliwości lepszego wgłębienia się w atmosferę. Trzeba było być w ciągłym ruchu i zdarzało się tak, że wchodząc do kolejnego pomieszczenia, w słuchawce nadal leciało nagranie z poprzedniego miejsca. Zwiedzanie trwało niecałe 1,5 h. Byłam zawiedziona, gdyż zobaczyliśmy niewiele. Do zwiedzania udostępnione było tylko jedno skrzydło pałacu. Miałam też niemiłe spotkanie z azjatycką wycieczką, gdyż nie mieli oni multimedialnych przewodników, tylko panią przewodnik, która głośno opowiadała i nie zwracała uwagi na innych. Mówiła tak głośno, że zagłuszała głos w słuchawce. Mimo iż od nich uciekałam to i tak co chwilę na nich natrafiałam, gdyż ta pani nie rozumiała, że można przepuścić ludzi, a potem ze swoją grupą wejść do komnaty i zacząć opowiadać.

Z jednej strony byłam zawiedziona, bo liczyłam na prawdziwą historię o cesarzowej Sissi, a tu tylko było o niej 5 zdań. Zdzwiło mnie to do tego stopnia, że cały Wiedeń opiera się na jej micie. Jest ona wszędzie, od portretów w kawiarniach po nadruki na opakowaniach chusteczek higienicznych. Dobrze, że jest internet i sama mogłam dowiedzieć się czegoś więcej. Czy pałac mi się podobał? Bardzo, uważam, że to najładniejszy z pałacy jaki do tej pory widziałam i chciałabym tam wrócić tylko po to, aby zrobić piknik na pałacowym wzgórzu.

Teraz kilka słów o samym pałacu. Schönbrunn, była rezydencja letnia rodziny cesarskiej, jest jednym z najpiękniejszych pałaców barokowych w Europie. Habsburgowie rezydowali przez większą część roku w licznych komnatach, jakie potrzebne były wielkiej cesarskiej rodzinie oprócz sali reprezentacyjnych. W roku 1830 urodził się tu cesarz Franciszek Józef, który poślubił czarującą Sissi i którego panowanie przypada na lata 1848-1916. Monarcha spędził ostatnie lata swojego życia wyłącznie w pałacu, który już 2 lata po zgonie cesarza przeszedł w ręce administracji młodej republiki. Od tego czasu pałac jest ze względu na swoje historyczne znaczenie, swoje niepowtarzalne położenie i wspaniałe wyposażenie jednym z głównych zabytków Wiednia i dziedzictwem kultury UNESCO.

Pałac ma 1441 komnat, z czego 45 udostępniono zwiedzającym. Wnętrza utrzymane są w stylu rokoko (białe powierzchnie z ornamentami pozłacanymi 14-karatowym złotem) i ozdobione czeskimi lustrami kryształowymi i piecami fajansowymi. Komnaty mieszkalne i gabinety cesarza Franciszka Józefa są skromne i proste. Tym bardziej okazale prezentują się sale reprezentacyjne i pokoje gościnne. W Sali Lustrzanej koncertował Mozart jako sześcioletnie cudowne dziecko.
W Okrągłym Gabinecie Chińskim Maria Teresa odbywała tajne konferencje z kanclerzem Księciem Kaunitz. W pokoju Im Vieux-Lacque konferował Napoleon. W Błękitnym Salonie Chińskim cesarz Karl I podpisał w roku 1918 abdykację, co oznaczało koniec monarchii.
Pokój Milionowy ma ściany wybijane drewnem różanym i ozdobione cennymi miniaturami z Indii i Persji. Zaliczany jest do najpiękniejszych wnętrz rokokowych na świecie. W Wielkiej Galerii tańczono podczas Kongresu Wiedeńskiego w 1814-15, a dziś odbywają się tu spotkania przy wyjątkowych okazjach.

W latach 50. XX w. powstały trzy niemieckojęzyczne filmy opowiadające o życiu cesarzowej. Ich reżyserem był Ernst Marischka, a główną rolę zagrała młoda i słabo wówczas znana aktorka Romy Schneider. Kolejne części trylogii to:

 

Na zwiedzanie pałacu upłynął nam cały dzień. Pozostawało tylko ostatni raz przejść się po centrum miasta, a następnie wrócić do hotelu i spakować się w podróż do domu. Czy Wiedeń mnie zauroczył? Absolutnie tak. Centrum miasta było bardzo zadbane i czyste w przeciwieństwie do Budapesztu. Wszystkie kamienice miały odnowione, białe, błyszczące fasady, a wchodząc do metra nie mijało się gromady bezdomnych osób. Centrum miasta pachniało pyszną kawą i apfelstrudlem. Cesarki luksus jest na wyciągnięcie ręki, a tylko od ciebie zależy jak z niego skorzystasz.

Moje porady:

  • Transport: miasto to posiada 5 linii metra, a szósta jest w budowie. Można zakupić różnego rodzaju bilety od godzinnych po kilku dniowe. Przy tego rodzaju biletu jest bardzo ważne aby od chwili skasowania mieć go cały czas przy sobie, bo nigdy nie wiesz, kiedy będzie kontrola.
  • Waluta: euro

Must have Wiednia:

  • Wiener Schnitzel. Polecam szukać ofert gdzie za 9-13 euro można dostać cały zestaw z ziemniakami i surówką.
  • Deser w Café Polecam tradycyjnego apfel strudla lub ciasto czekoladowe.
  • Pałac Schönbrunn i piknik na wzgórzu pałacowym. Na zwiedzanie tego miejsca lepiej przeznaczcie cały dzień.

Budapest – city of contrasts

Wersja po polsku jest poniżej 🙂

20180518_124108(0)

What do I think when I say “Budapest”? What does it mean to me? Budapest is a city of total contrasts. On the one hand, a beautiful historic center with the most beautiful parliament I have ever seen (in my opinion it is nicer than the British one), and on the other hand the old underground with homeless people as inhabitants and ubiquitous odor that mixed with the smell of freshly baked cakes. On the first day I was terrified of this city: crumbling tenement houses, dirt on the streets and a lot of homeless people (even more than in Munich). Everything changed when we went for a walk and from the “Budapest eye” I looked down on the city. It was already dark, it was raining but I discovered the atmosphere of this city. I have to say that Budapest looked amazing from above, and the sight of the two parts, Buda and Pest, is impressive. Returning to the rented apartment, my opinion was completely different. I focused my attention on the architecture, which was amazing. Secession was mixed with socialist realism. Amazingly, it all went together and made the city even more special.

The next day we started with a trip to the other side of the city “Buda”. We walked through the most famous bridge that became the city’s symbol. Of course, I am talking about the bridge named after Queen Elizabeth, whom many of us know under the name Empress Sissi. No, I was not mistaken in saying the queen, because Elizabeth was not only the empress of Austria, but with her husband Emperor Francis they were crowned king and queen of Hungary. Sissi loved Hungary and she often fled here from her golden cage – Schonbrunn Palace in Vienna. She loved this country to such an extent that she learned to speak perfectly in that language, and, as we know, Hungarian is not the easiest one.

the Gellert monument- pomnik Gellerta            Elizabeth bridge – most Elżbiety

Passing the bridge we went right in front of Gellert Hill, at the top of which there is a citadel with the statue of freedom. The monument commemorates those who died for the freedom of their country of Hungary. Many legends are connected with the mountain itself, including with Bishop Gellért – the man the name of the hill is named after. The bishop was to be put into a barrel and thrown down into the river – the Danube – by the pagans, who did not like the way of converting them, or other numerous stories about the witches’ sabbaths taking place here. The road to the top may not have been the easiest, but it was worth the most, as fatigue rewarded the view of the city skyline. With each next step we climbed higher and higher but the view became more beautiful. I fell in love with this city again.

the Statue of freedom – Statua wolności        Panorama view – Panorama

The way down was very fast and full of laughter, because we recorded funny videos, which are a great souvenir. After descent, we went to the castle hill, but before we got there we visited the „Gardens of Várkert bazár” (visiting is free). I recommend this place for all kinds of photo shoots, especially fashion. That’s where my session came into being, the effects of which you could admire here. We got to the castle hill by means of escalators that were in the gardens. Personally, I was shocked because I thought that these stairs would lead to the gardens. Thanks to this, I saved some money, because I was looking for a railcar, which is unfortunately payable, and here it was a nice surprise.

the entrance to the garden – wejście do ogrodów       the Castle hill – Wzgórze zamkowe

The castle hill called Vár-hegy is on the UNESCO World Heritage list. In the castle’s buildings there are currently: the Hungarian National Gallery, the Budapest History Museum, the Museum of Contemporary History and the National Library of them Széchény’iego. Going further towards the old town, we came to the fishing tower. When I was child my mother told me that the walls of this fortress looked like they were made of paper. She was right, the white brick glittered in the sun and thanks to that the illusion of the lightness of the walls was created. We ended the tour there, because the soreness in the legs got in the way. Why is it worth visiting the castle hill? For the best view of the parliament, which can be seen in all its glory.

the Fishing tower – Baszta rybacka

For a nice end to the day and our trip, we went on a cruise on the Danube, which was my dream. What may surprise you is that we went to it only after dark and I recommend this option to you the most. When the sun sets, the city shines with many colors, and both banks and the pike and pest are beautifully lit. Of course, the biggest attraction was the parliament, which is even more magical at night. This cruise was not only romantic, but it was also a journey through the history of the city.

the Castle hill at night and during the day – Wzgórze zamkowe za dnia i w nocy

the Elizabeth bridge at night and during the day – most Elżbiety za dnia i w nocy

the Parliament at night and during the day – Parlament za dnia i w nocy

The city enchanted me, just as it once enchanted the Empress Sissi, but as opposed to her, I have no plans to learn this language. Will I come back? I hope so, because two days are not enough to discover everything. We went to Vienna straight from Budapest. You can read about the fulfilled dream from childhood and the best dessert of the world in the next post, which I invite you to.

My tips:

  • You can walk around the city on foot or by subway. If you choose the second option, remember to always have your ticket with you, because the controllers are waiting for you even when you leave the platform. Therefore, after the journey is complete, do not throw away the ticket into the basket if you want to avoid burying yourself in the garbage.
  • The currency in force in Hungary is Forint – a currency similar to the Czech korona. For a moment I could feel rich, because I had 10,000 in my wallet, but forints, which gives us almost 32 euro.

 

Co ja myślę mówiąc słowo Budapeszt? Z czym mi się kojarzy? Budapeszt to miasto totalnych kontrastów. Z jednej strony piękne historyczne centrum z najładniejszym parlamentem, jaki kiedykolwiek widziałam (moim zdaniem ładniejszy jest od brytyjskiego), a z drugiej strony stare podziemia z bezdomnymi jako mieszkańcami i wszechobecny odór, który mieszał się z zapachem świeżo wypiekanych kołaczy.   Pierwszego dnia byłam wręcz przerażona tym miastem: sypiące się kamienice, brud na ulicach i mnóstwo bezdomnych (więcej nawet niż w Monachium). Wszystko zmieniło się gdy udaliśmy się na spacer i z budapest eye (diabelski młyn) zobaczyłam miasto z góry. Było już ciemno, padało ale odkryłam klimat tego miasta. Muszę powiedzieć, że z góry Budapeszt wyglądał niesamowice, a widok dwóch części, Budy i Pestu, robi wrażenie. Wracając do wynajętego apartamentu moje spojrzenie było zupełnie inne. Uwagę swoją skupiłam na architekturze, która była niesamowita. Secesja mieszała się z socrealizmem. O dziwo to wszystko ze sobą współgrało i czyniło to miasto jeszcze bardziej wyjątkowym.

Kolejny dzień zaczeliśmy od wycieczki na drugą stronę miasta czyli Budę. Droga przez najsłynniejszy most, który stał się symbolem miasta. Mowa oczywiście o moście imienia królowej Elżbiety, którą wielu z nas zna pod pseudonimem Cesarzowa Sissi. Nie, nie pomyliłam się mówiąc królowa, gdyż Elżbieta była nie tylko cesarzową Austrii ale wraz ze swoim mężem Cesarzem Franciszkiem została koronowana na królową Węgier. Sissi kochała Węgry i bardzo częsta uciekała tutaj ze swojej złotej klatki – Pałacu Schonbrunn w Wiedniu. Do tego stopnia umiłowała ten kraj, że aż nauczyła się perfekcyjnie mówić w tym języku, a jak wiemy język ten nie należy do najłatwiejszych.

Przechodząc przez most wyszliśmy na wprost wzgórza Gellerta, na którego szczycie znajduje się cytadela ze statuą wolności. Pomnik upamiętnia tych, którzy zginęli za wolność swojego kraju Węgier. Z samą górą powiązanych jest wiele legend, w tym m.in. z biskupem Gellértem, od którego imienia pochodzi nazwa wzgórza, który miał być wsadzony do beczki i zrzucony w dół przez pogan, którym nie spodobał się sposób ich nawracania lub inne liczne historie o odbywających się tutaj sabatach czarownic. Droga na sam szczyt może i nie należała do najłatwiejszych, ale jak najbardziej się opłacała, gdyż zmęczenie wynagradzał widok na panoramę miasta. Z każdym kolejnym krokiem wchodziliśmy coraz wyżej ale i widok stawał się piękniejszy. Znowu zakochałam się w tym mieście.

Droga w dół była bardzo szybka i pełna śmiechu, gdyż nagrywaliśmy śmieszne filmiki, które są świetną pamiątką. Po zejściu udaliśmy się na wzgórze zamkowe, ale zanim tam dotarliśmy odwiedziliśmy „Ogrody Várkert bazár” (zwiedzanie ich jest całkowicie darmowe). Miejsce to polecam na wszelkiego rodzaju sesje, w szczególności modowe. Tam właśnie powstała moja sesja, której efekty mogliście podziwiać tutaj.  Na wzgórze zamkowe dostaliśmy się za pomocą ruchomych schodów, które były w ogrodach. Osobiście byłam w szoku, gdyż myślałam, że te schody prowadzą dalej do ogrodów. Dzięki temu zaoszczędziliśmi trochę pieniędzy, gdyż szukałam kolejki wagonikowej, która jest niestety płatna 😦 , a tu taka miła niespodzianka.

Samo wzgórze zamkowe zwane Vár-hegy znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO . W budynkach zamku znajdują się obecnie: Węgierska Galeria Narodowa, Muzeum Historii Budapesztu, Muzeum Historii Współczesnej oraz Biblioteka Narodowa im. Széchény’iego. Idąc dalej w kierunku starówki doszliśmy do baszty rybackiej. Jak byłam mała mama opowiadała mi, że mury tej twierdzy wyglądają jak by były zrobione z kartki papieru. Miała mama rację, biała cegła błyszczała w słońcu i dzięki temu tworzyła się iluzja lekkości murów. Tam zakończyliśmy zwiedzanie, gdyż ból nóg wdał się we znaki. Dlaczego warto zwiedzić wzgórze zamkowe? Dla najlepszego widoku na parlament, który widać w całej swojej okazałości.

Na miłe zakończenie dnia i naszej wycieczki, udaliśmy się na rejs po Dunaju, który był moim marzeniem. Co was może zdziwić to to, że wybraliśmy się na niego dopiero po zmroku i taką opcję wam najszczerzej polecam. Gdy zachodzi słońce, miasto rozbłyskuje wieloma kolorami, a oba brzegi i buda i pest są pięknię oświetlone. Oczywiście największą atrakcją był parlament, który nocą jest jeszcze bardziej magiczny. Rejs ten był niezwykle romantyczny, ale i był podróżą po historii miasta.

Miasto to mnie oczarowało, tak samo jak kiedyś oczarowało cesarzową Sissi, jednak ja w przeciwieństwie do niej nie mam w planach uczyć się tego języka. Czy tam wrócę? Mam taką nadzieję, gdyż dwa dni nie wystarczą na odkrycie wszystkiego. Prosto z Budapesztu udaliśmy się do Wiednia. O spełnionym marzeniu z dzieciństwa i najlepszym deserze świata przeczytacie w kolejnym poście, na który już was zapraszam.

Moje porady:

  • Po mieście możecie poruszać się pieszo, albo metrem. Jeżeli wybieracie drugą opcję to pamiętajcie aby zawsze mieć przy sobie skasowany bilet, gdyż kontrolerzy czychają na was nawet wtedy, gdy wyjdziecie już z peronu. Dlatego po skończonej podróży nie wyrzucaj od razu biletu do kosza, jeżeli chcesz uniknąć grzebania w śmieciach.
  • Walutą obowiązującą na Węgrzech jest Forint – waluta podobna trochę do czeskiej korony. Przez moment mogłam poczuć się bogata, bo miałam w portfelu 10 000, ale forintów, co daje nam jakieś 135 zł 🙂